[ziewa]. Strona: 3

Dodano: 2011-02-08 22:59

Fakt, wizyta u weterynarza może sporo kosztować.
70 zł np za kilka zastrzyków na biegunkę - mojej psince niestety zdarza się często, bo to owczarek niemiecki, a te mają wrażliwe żołądki.
No i weź to sprzątaj, jak w domu popuści - smród niesamowity. I co? Tylko włosy z głowy rwać, jeśli jeszcze ma się co jeszcze. Zęby zacisnąć i sprzątać trzeba - niestety.
Z psem też trzeba chodzić na spacery niezależnie od pogody. Nawet kiedy mróz -20 na dworze, albo deszcz zacina z wiatrem, trzeba iść, nie ma "boli". I jeszcze łazisz, aż się zdecyduje wypróżnić, co nieraz trwa dłużej (zwłaszcza kiedy akurat się spieszysz).
A sprzątanie kociej kuwety też do przyjemności nie należy.
Jak się ma zwierzaki, to trzeba mieć też poczucie obowiązku. Nie ma samych blasków, to tak, jak dbanie o innych, o związek, czy dzieci. Ale niektórzy faktycznie tego nie wiedzą, co jest niestety mocno smutne.



Dodano: 2011-02-08 23:08

Jeśli chodzi o mnie droga sphinxio, sprzątanie kociej kuwety nie jest aż tak, nie przyjemne, siuśki się zbrylą w żwirku, a bobki jak kot jest zdrowy są zbite więc nie mam żadnego problemu z czyszczeniem kuwety :)


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2011-02-08 23:09 Zmieniono: 2011-02-08 23:10

sphinxia nawet mi nie mow..po operacji mojego wyzej wspomnianego psa(wykryto guz jak sie okazalo zlosliwy)zostal przeniesiony do mieszkania z racji rehablitacji ze tak to ujme
Zyl jeszcze dwa lata ale ostatnie pare mies to by koszmar,pies byl spory jak na owczarka niem.Tylnie lapy zaczely odmawiac mu posluszenstwa..nie byl w stanie sie podnosic kiedy chcial siku czy co gorsza kupe...wiec robil pod siebie,piszczal bo probowal jednak wstwac...wstawalo sie czasem w nocy w gorsze dni po kilka razy zeby psa podniesc,posprzatac,umyc..
Pod koniec zycia.. po claje nocy nie mial silu na lapach stanac..tzreba byl go "rozchodzic" sprowadzc po schodach(cale szczescie ze parter) potrzymujac tyl na specjalnym reczniku ktory byl wkladany w pachwiny..


A koty maja to do siebie ze uwielbiaja robic w swiezo nasypany piasek


"..Przed nikim czoła nie chylę Odrzucam te chwile I wszystkie słowa, którymi Złamali, opętali Odrzucam boga, dogmaty, świętości, herezje Odrzucam pustą poezję "


Dodano: 2011-02-08 23:26

Kiedyś u weterynarza widziałam kobietę, jak przyszła ze starym owczarkiem niemieckim i też właśnie prowadziła go "na ręczniku", bo sam nie mógł iść, ledwo przebierał łapami. Łezka mi się w oku zakręciła wtedy i pomyślałam, że dziękuje za coś takiego. Moja sunia ma dwa lata i jak się nadwyręży też ma problem ze stawami. Nie chce mi się myśleć, co będzie, jak dojdzie do stanu, jak tamten pies. Masakra. Autentycznie, nie wiem, co zrobię

A kicia robi zdrową kupkę, czasem jak się zapomni sprzątnąć, to trochę czuć kuwetkę



Dodano: 2011-02-08 23:45

Widok chorego pupilka, jest na pewno okropny i smutny, wszak to członkowie naszych rodzin, więc taki widok naturalnie musi nas boleć, Victoria jest jeszcze młoda, 25 kwietnia skończy 2lata, nie myślę na razie o tym jaka będzie na starość.


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2011-02-08 23:50 Zmieniono: 2011-02-09 07:32

To Shadowek moja skończy w sierpniu trzy latka :-)

Drodzy Kociarze, proszę nie offtopować i powrócić do tematu.

MOD



Dodano: 2011-02-09 09:02

HardKill napisał(a):
Widok chorego pupilka, jest na pewno okropny i smutny, wszak to członkowie naszych rodzin, więc taki widok naturalnie musi nas boleć


O, jeszcze jak. Nigdy nie zapomnę widoku mojego psiaka zaraz po operacji, jeszcze pod działaniem narkozy czy co mu tam weterynarz zaaplikował. Wyglądał (pies, nie weterynarz) jak martwy. I jeszcze kilka godzin po obudzeniu rozpaczliwie próbował chodzić, nie mając pojęcia, co się z nim dzieje i dlaczego nie może chodzić prosto.


"[...]prawdziwa droga do serca mężczyzny to sześć cali stali pomiędzy jego żebrami. Czasami cztery cale wykonają zadanie, ale żeby mieć całkowitą pewność, wolę mieć sześć. Zabawne, jak falliczne przedmioty są tym bardziej użyteczne, im są większe."


Dodano: 2011-02-09 09:11

No, chyba Cię pogieło.

Weganizm jest do d...py.



Dodano: 2011-02-09 09:23 Zmieniono: 2011-02-09 09:27

Violanta napisał(a):
No, chyba Cię pogieło.

Weganizm jest do d...py.



Do du..y co najwyzej moze byc Twoja odpowiedz.jesli sie nie zgadasz z takim wyborem ok-ale poprzyj to konkretnymi argumentami bo teksty typu "du du...y" s poprostu szczeniackie

Zeby nie bylo ja wgganka nie jestem ,wegetarianka od mniej wiecej 14 roku zycia,wyniki mam dobre.Na brak sily ,anemie i inne takie zarzucane wegetarianom tez narzekac nie moge
Co do weganizmu jest to dosc radykalny krok nie powiem,sama prawie nie jadam jajek nie pije mleka(chyba ze sa do czegos dodane np mleko do kawy,jajko w ciescie np.na nalesniki)ale szczerze watpie zeby doszlo do tego ze wyzbede sie miodu,nabialu itd...choc ostatnio interesuje sie ich zamiennikami


"..Przed nikim czoła nie chylę Odrzucam te chwile I wszystkie słowa, którymi Złamali, opętali Odrzucam boga, dogmaty, świętości, herezje Odrzucam pustą poezję "


Dodano: 2011-02-09 09:52

Ty jesteś szczeniacka, bo wybrałaś ten radykalny krok, nie wiadomo właściwie po co.

Dla mnie to żałosne, stać się weganem od tak, bo mi się chce.

Znam ludzi, którzy nie mogę jeść mięsa, bo na prawdę ich to brzydzi, są tacy wrażliwi itd.

Ale znam też takich, co stwarzają pieprzoną pozę, a potem lapią anemię, katują się, mają 60 lat i rożne choroby.

Człowiek jest stworzony tak, by jeść mięso.

Ja nic nie mam do weganow, więc się ocknij, bo ta dziewczyna wyraźnie napisała, że sobie wymyśliła, że będzie weganką, bo... oo tak sobie. Nie wiem, czy się chwali tym, jak niektórzy, ktorych znam i robi sobie z tego świętą cechę inności, ale wg mnie to jest zły wybor w młodym wieku, wegetarianizm to nawet zrozumiem, ale weganizm - nie rozumiem po co w okresie dojrzewania psuć sobie zdrowie.

No, chyba, że ta dziewczyna chodzi do skzoły i jest stara.

A i tak mam g...wno do gadania, bo ona zrobi co chce i co mnie to obchodzi.

Piszę tylko swoje zdanie, że to jest głupie. Nic dobrego z weganizmu nie będzie miała, chyba, że radochę, że robi swoje.

No, to rob swoje.

Dla mnie weganizm jest do d...py i nikogo nie obrażam, czekam co odpisze autorka, bo uważam, że ją pogięło - ale to nie jest obraza, szczeniaki666.



po spojrzeniu, kto napisał posta - Demonika, weź mi się tu zaraz wytłumacz! To znowu ty takie rzeczy piszesz! Jestem radykalna strasznie i w ogole zabraniam teledyskow hip-hopowych typu candy-shop, oraz palenia, nie pozwalam też dziewczynom nosić rożowych gaci.



Dodano: 2011-02-09 10:23

Dlaczego się tak unosisz? Obraził Cię ktoś?
Byłam wegetarianką przez dwa lata i zrobiłam to bo chciałam spróbować czegoś nowego, zobaczyć jak to jest, czy dam radę wytrzymać. Po dwóch latach wróciłam do jedzenia mięsa. Czyli jestem "szczeniakiem" bo zrobiłam coś ot tak bez ideologicznych pobudek?


Muminki Cię widzą, Muminki Cię śledzą, Muminki Cię dorwą, zabiją i zjedzą


Dodano: 2011-02-09 12:04

Nie unoszę się i nikt mnie nie obraził, no chyba, że ktoś uważa, że 'szczeniackie' jest obrazą.

Dziewczyna ma moje odzywki za szczeniackie to niech ma.

Nie wiem, czy jesteś szczeniakiem, czy nie, ale na pewno nigdy nie chciałabyś wiedzieć, jak to jest być szczeniakiem i nigdy byś go nie zjadła, tak jak robią to na Marsie psożercy.

Dla mnie wegetarianizm jest do zniesienia, rozumiem to, nawet jeśli chodzi o ideologię, bo, UHHAHAHAAH, sama próbowałam. Soja i inne g...wna, bo nie uwielbiam mięsa od zawsze, tylko wybrane - jadłam to wszystko i miałam anemię, więc wyobrażam sobie, co musi być z weganizmem - tam prawie nic nie jesz, nie da się wyżyć normalnie z roślinek, po prostu, nie ja wymyśliłam organizm człowieka.

Niech sobie ludzie robią, co chcą, znam takich, co się unoszą właśnie z tego, że postanowili być wege-coś tam, a to zawsze budzi we mnie niesmak, tak samo jak gej z wyboru, który się puszy. Czekam na Demonikę.

Ja nie polecam weganizmu, i uważam, że to jest głupie. I tyle. Wegetarianizm jakoś rozumiem, ale jak weganizm, to i ciasta nie zjesz, bo z jajka, to nie zjesz sera, danona, no nic. Kebaba nie zjesz to już zupełnie, jajecznica.

A ideologia weganizmu jest już w ogóle chora.

Zresztą wegetarianizm też nie ma fajnej.

Raz jem sobie kanapkę z szynką, a tu weganka obok mnie, pod klasą - och, ueeee, weź to schowaj.



Dodano: 2011-02-09 12:11

Przejscie na wegetrianizm wcale nie bylo radykalne i mimo swoich 14 lat rozsadnie zmienialam swoja dietę.
Jakos nie mdleje,sily tez mi nie brakuje
Nie choruje od kilkunastu lat.Nawet przeziebienie łapie mnie góra raz w roku i gora na 3 dni.
Zdecydowalam sie na taki krok z pobudek czysto ideologicznych
Nigdzie nie napisalam ze jestem weganka tak na marginesie.Autorki postu nie bronie bo nie podoba mi sie chocby to jak jest u niej traktowany pies(łańcuch i wujek ktory go pobil a jej rodzicow to nie obeszlo)
Skoro mialas anemie tzn ze mialas zle skomponowana diete,przejscia na wege nie robi sie ot tak...trzeba sie naprawde doinformowac zeby potem kłopotow ze zdrowie nie bylo
No ale po sposobie Twoich wypowiedzi (cyt) "Raz jem sobie kanapkę z szynką, a tu weganka obok mnie, pod klasą - och, ueeee, weź to schowaj. " -widze że to jak grochem o ściane


"..Przed nikim czoła nie chylę Odrzucam te chwile I wszystkie słowa, którymi Złamali, opętali Odrzucam boga, dogmaty, świętości, herezje Odrzucam pustą poezję "


Dodano: 2011-02-09 12:54

No, zmieniałam z lekarzem, ale każdy ma chyba inny organizm, zresztą, druga sprawa, to, że nie jem dużo. Teraz jest mi lepiej, gdy znowu jem mięso, nawet polubiła, to chyba z wiekiem idzie.

Ale, nawet jak rozmawiałam z lekarzem, to mi odradzał. Też miałam 14 lat - nie wiem ile ma Demonika, ale to chyba bez sensu w okresie dojrzewania.

Dzisiaj uważam, że to było głupie widzimisię, z ktorego nic nie mam, oprócz tego, że mialam satysfakcję, że zrobiłam co chciałam i co wtedy uważałam za słuszne.

Ale dziewczyno, świat nie kręci się wokół Ciebie, ja sobie piszę jak groch o ścianę - czyli wygłaszam swój pogląd na temat weganizmu tak po prostu, nie chodzi mi ciągle o Ciebie, ktoś może poczuć się urażony, a ja mogę się poczuć urażona, gdy ktoś spyta - jaka ideologia jest do słuchania rocka, a gdy ja odpowiem, że słucham, bo chcę, a on powie, że to głupie - to może a będę czuła się urażona, ale takie będzie jego zdanie i nic nie zrobisz.

Sposob moich wypowiedzi to moje, nie ruszaj, nie robię tym krzywdy. Nie zarzucam nikomu stylu wypowiedzi, chyba, że sprawia, że mam trudności ze zrozumieniem.

Jak piszę coś niezrozumiale to proszę powiedzieć co, człowieku.

Co do radykalizmu - sama napisałaś wcześniej, że to była radykalna zmiana, czy coś takiego, więc stąd tak to określiłam.

Co do tego, że widzisz, że to grochem o ścianę, to ja też widzę, że ty chyba nic nie czytasz z tego, co piszę.

Napiszę więc znowu w jednym zdaniu, co uważam - uważam, że weganizm dla Demoniki jest niemądrym wyborem jak na razie, ale to nie moje dziecko, ani siostra, więc w sumie guzik mnie to obchodzi.

Ale tak uważam i uważam, że weganizm nie jest zdrowy. Znam kilku ludzi, co stali się na trochę wege-coś tam i sie puszyli - stąd ten niesmak - jak wiadomo młodzież sobie wymyśla różne sposoby na odróżnienie się, ja również, choć mi już mija powoli, no i tak to jest.

Ale kuźwa, nic nie mam do weganów ani wegetarianow, bo niby co.

Piszę, co zauważyłam i odczułam. Just.



Dodano: 2011-02-09 13:10

Cytat:
Dietetycy
Dietetycy są sceptycznie nastawieni do weganizmu, szczególnie jeśli chodzi o dzieci i młodzież. W tych okresach życia dla prawidłowego rozwoju potrzebne jest dużo białka, witamin i minerałów. Białka w tym przypadku powinny pochodzić od zwierząt, gdyż są lepiej przyswajane i pełnowartościowe. Jeżeli spożywa się ich za mało, dochodzi do niedoboru, a to skutkuje zahamowaniem rozwoju i wzrostu. Często zdarza się tak, że doświadczeni i zagorzali weganie i tak sięgają po suplementy, gdyż ten rodzaj diety nie jest w stanie pokryć wszelkich zapotrzebowań na składniki mineralne i witaminy.

„Ratunek wegan”, czyli tajemnice soi...
Soja jest rośliną, którą w szczególności upodobali sobie wszyscy wegetarianie, jako alternatywę dla mięs. Jest bogatym źródłem białek o podobnych właściwościach do zwierzęcych, zdrowych tłuszczów roślinnych, witamin z grupy B, potasu, magnezu, wapnia i fosforu. Zawiera także dużo fitoestrogenów, które bywają pomocne w łagodzeniu objawów menopauzy. Jednak mężczyźni powinni uważać z jej spożywaniem, gdyż istnieją podejrzenia, że te roślinne estrogeny powodują zmniejszenie ilości męskiego hormonu – testosteronu, co jest przyczyną niepłodności.
Soję spożywa się w różnej postaci: gotowanej, kiełków, kotletów, pasztetów, tofu, sosu, oleju, mleka i pieczywa. Jest jednak bardzo kaloryczna, ale nie zawiera szkodliwego cholesterolu.

Jeżeli zdecydujemy się żyć według zasad wegańskich, pamiętajmy, aby zasięgnąć porady u kompetentnych osób – doświadczonego dietetyka i weganina. Nietrudno o groźne niedobory. Decyzja o tym, jaką dietę chcemy stosować powinna być przemyślana. Ostrzeżenia dietetyków co do tego sposobu żywienia w odniesieniu do dzieci, młodzieży, kobiet w ciąży, karmiących czy osób starszych, chorych i rekonwalescentów, są słuszne. Czasem nie warto ryzykować dla idei, szczególnie kiedy chodzi o zdrowie, a nawet życie najbliższych nas osób. Łatwiej jest zbilansować dietę, która zawiera mięso i produkty zwierzęce. Z decyzją o zmianie żywienia na wegański dobrze by było poczekać do osiągnięcia wieku dorosłego, kiedy zakończy się okres wzrastania i dojrzewania.

Źródła:
www.wegetarianizm.net
www.vege.pl
www.aktivplus.org
http://news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/northern_ireland/3513607.stm
http://www.westonaprice.org/soy/phytoestrogens.html



Bla,bla?



Dodano: 2011-02-09 14:49

Wzrost kostny już zakończyłam. Czyli już nie urosnę. Informacja od lekarzy, którzy patrzyli na roentgen mojego kręgosłupa. Wyniki krwi ogółem mam w miarę. Mam niedoczynność tarczycy i stan zapalny i za mało leukocytów co świadczy o stanie zapalnym (zatoki), ale to wina tego, że mam niską odporność i często choruje na zatoki i inne choroby górnych dróg oddechowych. Od małego często choruje. Już taka moja odporność.

Wegetarianką zostałam, bo szkoda mi zwierząt. I na widok mięsa mam odruch wymiotny, obrzydza mnie. Od małego nie lubiłam mięsa.

Weganizm... Hmm... wiem, że wydaje się, że weganizm nie ma żadnego sensu. Przecież krowa nie wydojona będzie wręcz chora tak samo kura nie znosząca jajek, czy też jak w filmie O pszczołach nastąpi wymarcie wszystkich kwiatów, gdy pszczoły przestaną oddawać miód i zapylać kwiaty, a ludzie przestaną go zabierać. Ale moim zdaniem, po co te zwierzęta tak męczyć? Hodować dla własnej korzyści. Najpierw dla mleka. Potem dla mięsa. Oczywiście miód to inna sprawa, bo pszczoły same w sobie są pożyteczne. Już lepiej, jakby te gatunki wymarły, a nie...
Wegetarianizm-siedzę już w tym długo (ponad dwa lata). Zanim chorowałam na zatoki (poważnie zaczęło się od grudnia, ale w sumie to już co jakiś czas wraca od jakiś 3 lat) wyniki krwi miałam takie, że lekarka powiedziała, że mogę pracować w kopalni :D

Badania krwi nie chętnie (nie lubię tego uczucia zabierania krwi i igły w moim ciele), ale robię dosyć często... Następne zrobię za jakiś miesiąc, by wszystko skontrolować.

Hmm... Wydaję mi się, że wiem wystarczająco dużo, by teraz siedzieć w weganizmie.





Dodano: 2011-02-09 16:04

No, wegeterianizm to jeszcze. Ale weganizm - wiesz, może teraz nie będziesz odczuwać skutkow ubocznych, ale na starość może będą z tego jakieś konsekwencje?

Nie wiem, każdy robi co chce.

A do tego co pisałaś o ideologii weganizmu - zobacz, pszczoły jak zbierają miód to robią to, bo są tak zaprogramowane.

Ludzie są zaprogramowani, by jeść mięso.

Jest takie powiedzenie 'tylko krowa nie zmienia poglądów', czy jakoś tak. Bo krowa to raczej zwierzę głupie. Mleko - młodzież i dzieci je potrzebują. Wydaje mi się, że tak to nasze życie zostało stworzone, by brać mleko od krowy. Mięso też potrzebne, ale cielęciny nikt Ci nie karze jeść, możesz jeść wołowinę normalnie.

Ja kiedyś też chciałam być wege z tego powodu jak byłam młodsza, 13-14. Ale teraz, mam 18, myślę inaczej. I tu nie chodzi o wiek, tylko po prostu myślę już inaczej o świecie, niż wtedy. - czyli tak po prostu jest, nie zmienisz tym świata. Najwyżej - Tobie będzie lepiej, bo Ty wiesz, że nie jesz zwierząt.

A marsy jesz? One są testowane na zwierzętach - w to aż tak nie wierzę, że te zwierzęta strasznie cierpią, ale był taki program gdzieś tam coś tam.

Np. znowu ta krowa, albo świnia - to nie są takie zwierzęta jak pies. Ja tam widzę różnicę. Niby wszystkie życia są równe, nawet muchy trzeba się bać pacnąć. No, ale skoro tak - to ja też chcę żyć i zjem krowę, by być zdrowszą. Zjem wątrobkę, ktorej nienawidzę, by nie mieć anemii.

Jestem przeciw obdzieraniu zwierząt z futra, bo ktoś chce to nosić, a zwierzę cierpi. Itd.

Albo, jak ostatnio głośno było w tv, ciągneli husky za głowę po wsi, to było straszne.

A jak u mnie na wsi sąsiadka kurę bierze i głowę jej tnie... Nie wiem, może inaczej jestem wychowana. Bo krowy nie boli, że ją za cycki łapią. Mają też krowy na wsi, wypuszczają je na pole, normalnie je traktują, przyjeżdża cysterna po mleko...

Tak to widzę.

Ale życzę powodzenia w każdym razie ; )



Dodano: 2011-02-09 16:37

"A marsy jesz? One są testowane na zwierzętach - w to aż tak nie wierzę, że te zwierzęta strasznie cierpią, ale był taki program gdzieś tam coś tam."

Nie jadam raczej żadnych słodyczy, bo w większości są jajka. Marsów też nie.



Dodano: 2011-02-09 16:45

Aaaa... to widzę, że Ty już weganka.



Dodano: 2011-02-09 16:54

Violanta napisał(a):
Aaaa... to widzę, że Ty już weganka.


Nie byłam laktowegetarianką już jakieś dwa miesiące. A na weganizmie siedzę dopiero kilka dni czy tam tydzień, już sama nie wiem



Dodano: 2011-02-09 17:21 Zmieniono: 2011-02-09 17:21

Violanta napisał(a):
Mleko - młodzież i dzieci je potrzebują. Wydaje mi się, że tak to nasze życie zostało stworzone, by brać mleko od krowy.


Właściwie to nie. Samice człowieka (Jezu, jak to brzmi...) też produkują mleko. I to one jest potrzebne ludzkim dzieciom, nie mleko krowie, kozie, bawole czy jakie tam jeszcze są. Niektóre ludy afrykańskie czy na przykład Aborygeni w ogóle nie są przystosowani do picia mleka krowiego. Nawet organizmy 'zwykłych' dorosłych, którzy przez kilka lat nie spożywają mleka, są mniej przystosowane do picia mleka - spada ich aktywność laktazy. Wystarczy się rozejrzeć po znajomych; wielu ludzi cierpi na nietolerancję laktozy.


"[...]prawdziwa droga do serca mężczyzny to sześć cali stali pomiędzy jego żebrami. Czasami cztery cale wykonają zadanie, ale żeby mieć całkowitą pewność, wolę mieć sześć. Zabawne, jak falliczne przedmioty są tym bardziej użyteczne, im są większe."


Dodano: 2011-02-09 17:32 Zmieniono: 2011-02-09 17:33

No ale poleca się dzieciom, by piły mleko. Nawet u mnie w gimnazjum kiedyś dawali każdemu mleko, z wyoskim persent tłuszcza

edit: no bo, że dorośli to wiem, ale ja i tak jeszcze mleko jem i hui, dobre, z płatkami, nom.



Dodano: 2011-02-09 17:34 Zmieniono: 2011-02-09 17:35

Ja też, ale raczej dlatego, że lubię, a nie dlatego, że muszę czy potrzebuję.


"[...]prawdziwa droga do serca mężczyzny to sześć cali stali pomiędzy jego żebrami. Czasami cztery cale wykonają zadanie, ale żeby mieć całkowitą pewność, wolę mieć sześć. Zabawne, jak falliczne przedmioty są tym bardziej użyteczne, im są większe."


Dodano: 2011-02-09 17:36 Zmieniono: 2011-02-09 17:38

Ja co najwyżej jogurt, jak miałam 10 lat to test wykazał alergię na mleko krowie, zatem zadowalam się jogurtami czy też inszymi śmiesznymi deserkami plus dolewam jednak trochę mleka do kawy

a tak w ogole to się zakręciłam trochę i zastanawiam się, o czym jest temat? bo znowu będzie, że ktoś nie na temat pisze i bara buch



Dodano: 2011-02-09 17:54

hmm... mleko swego czasu zabraniali mi pić- wypłukuje wapń z kości. Po moim złamaniu nie piłam żadnego mleka. Prawie w ogóle.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło